forum hosting na komórkę twoja poczta czat sklep
Gość Niedzielny
Newsletter
Wtorek, 9 lutego 2010 
Mały Gość Kościół Papież Info Liturgia Ekumenizm Agencja Foto Zapytaj Prasa Biblia

Nr 05/2010 7-2-2010
Edytorial
Temat GOŚCIA
Kościół
Wiara
Liturgia
Rozmowa GOŚCIA
Z bliska
Z mojego okna
Społeczeństwo
Nauka
Gospodarka
Polityka
Historia
Tabliczka sumienia
Pytanie o wychowanie
Fakty i opinie
W kulturze
Śmieszny GOŚĆ
Asy z rękawa
W ramach
Galeria rysunków
Listy do GOŚCIA
W diecezjach
Stare działy GN
ARCHIWUM
REDAKCJA
PRENUMERATA
KONTAKT
REKLAMA



Społeczeństwo
2006-10-06
Nie bój się liberała
Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

Współczesny hojny sponsor dzieł charytatywnych: Warren Buffett – rozdał ubogim 37 mld dolarów fot. EAST NEWS/Nick Poulis/Polaris„Liberał” brzmi w Polsce gorzej niż przekleństwo. Od lat wmawia się nam, że liberałowie to nieczułe na ludzką biedę sknery, bezwzględni oszuści i zdemoralizowani złodzieje. Czas rozprawić się z kłamstwami, jakie politycy opowiadają o liberałach.

Oto kłamstwo numer jeden, powtarzane bodaj najczęściej: liberałowie są kompletnie niewrażliwi społecznie. Kłamstwo wygodne, bo umożliwiające zrobienie z liberała kozła ofiarnego, na którego można zwalić winę za powiększające się obszary nędzy. Prawda jest bowiem taka, że liberałowie, rozumiani jako zwolennicy wolnego rynku i wolnej gospodarki, od stuleci pomagają biednym dużo bardziej niż obiecujący złote góry populiści, o socjalistach nie wspominając.

Liberał, czyli wrażliwy na biedę
Największymi filantropami przełomu XIX i XX wieku byli magnat stalowy Andrew Carnegie i bajecznie bogaty nafciarz John D. Rockefeller. Pierwszy jest twórcą bodaj najkrótszej i najbardziej trafnej definicji liberała gospodarczego: „Liberał to człowiek, który rozumie, że ma w życiu dwie powinności wobec siebie i społeczeństwa: zarobić na swoje utrzymanie i pomagać biednym”. Na ten drugi cel Carnegie przeznaczył aż 90 proc. swojego majątku (około 350 mln USD). Za jego pieniądze zbudowano w Ameryce 2811 bibliotek, uniwersytet w Edynburgu, na którym studenci zawsze mieli się uczyć za darmo, i założono szereg fundacji dofinansowujących najzdolniejszych studentów i naukowców.

John D. Rockefeller, który dał początek najsłynniejszej na świecie dynastii finansistów, wydał na pomoc biednym większość swojego ogromnego majątku, czyli niewyobrażalną wtedy kwotę 540 mln dolarów. Oprócz fundacji pomagającej biednym na całym świecie zostawił po sobie uniwersytet w Chicago.
Na nieszczęście wielbicieli gospodarczego socjalizmu ubranego w piórka „solidarności społecznej”, współcześni liberałowie angażują się w dobroczynność jeszcze bardziej niż ich zasłużeni poprzednicy.

Gordon i Betty Moore’owie, założyciele firmy Intel Corporation, produkującej m.in. znane procesory komputerowe Pentium, w ciągu ostatnich pięciu lat wydali na cele dobroczynne ponad 7 miliardów dolarów, finansista George Soros – ponad 2 miliardy, a założyciel firmy komputerowej Dell, Michael Dell i jego żona Susan – miliard. Warren Buffett, drugi najbogatszy człowiek świata, przeznaczył na pomoc ubogim 37 mld dolarów, czyli ponad połowę więcej niż wynosi niemiecki budżet na pomoc socjalną.
Najbardziej wrażliwy na ludzką biedę okazał się Bill Gates, właściciel światowego potentata w handlu oprogramowaniem komputerowym. Gates i jego żona przeznaczyli na pomoc biednym ponad połowę swojego majątku – niemal 30 z 50 miliardów dolarów. To tyle, ile wynosi PKB Libii albo połowa rocznych francuskich wydatków na edukację.

Także w Polsce najbogatsi Polacy coraz częściej interesują się losem swoich mniej zamożnych rodaków. Według różnych szacunków tylko w ubiegłym roku wydali na pomoc najbiedniejszym od 20 do 25 mln zł.
Nie tylko bogaci przedsiębiorcy, ale i mieszkańcy bogatych kapitalistycznych państw wspierają biednych częściej i chętniej niż obywatele krajów, w których rządzą populiści! Według Fundacji Giving USA („Dawać”), w 2005 r. bogaci Amerykanie ofiarowali na cele dobroczynne ponad 260 mld USD. W Ameryce dziewięć na dziesięć rodzin przeznacza część swoich rocznych dochodów na cele dobroczynne. Dla porównania: w 2005 roku w Polsce, według badań CBOS, tylko 9 proc. podatników przekazało 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Największy udział w pomocy dla najbiedniejszych krajów Trzeciego Świata, liczony w dziesiątkach miliardów dolarów mają nie kraje „wrażliwe społecznie”, jak np. Argentyna czy Polska, ale właśnie państwa liberalne: USA, Japonia czy Wielka Brytania. Okazuje się, że im mniej państwo zabiera obywatelom (np. w formie podatków), tym zamożniejsi są owi obywatele. A zamożnego człowieka, inaczej niż biedaka, stać na to, żeby pomagać innym.

artykuł z numeru 41/2006 08-10-2006

Zanim wejdzie Euro - bezpłatny dodatek GN

NA NIEDZIELĘ
Wprowadzenie do liturgii
Liturgia
Modlitwa wiernych
Przewodnik po Eucharystii






Zamów powiadomienie o nowościach
więcej:.
© Gość Niedzielny na wiara.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis wygenerowany w czasie 0.0446660518646s
Art4net: hosting, strony www, projekty graficzne.