forum hosting na komórkę twoja poczta czat sklep
Gość Niedzielny
Newsletter
Wtorek, 9 lutego 2010 
Mały Gość Kościół Papież Info Liturgia Ekumenizm Agencja Foto Zapytaj Prasa Biblia

Nr 05/2010 7-2-2010
Edytorial
Temat GOŚCIA
Kościół
Wiara
Liturgia
Rozmowa GOŚCIA
Z bliska
Z mojego okna
Społeczeństwo
Nauka
Gospodarka
Polityka
Historia
Tabliczka sumienia
Pytanie o wychowanie
Fakty i opinie
W kulturze
Śmieszny GOŚĆ
Asy z rękawa
W ramach
Galeria rysunków
Listy do GOŚCIA
W diecezjach
Stare działy GN
ARCHIWUM
REDAKCJA
PRENUMERATA
KONTAKT
REKLAMA



Gospodarka
2006-12-21
Rzeczpospolita filantropów
Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

Historia dowodzi, że im więcej państwo wydaje na najuboższych, tym bardziej oni ubożeją fot. East news/SE/Dariusz IwańskiWbrew temu, co wmawiają nam zwolennicy Polski solidarnej, nasz kraj wspiera ubogich, a nawet tych, co tylko ubogich udają, aż nadto hojnie. Trudno w to uwierzyć, ale na pomoc społeczną Polska wydaje więcej niż dużo od niej bogatsze kraje świata!

Pomoc społeczna kosztuje Polskę ponad 70 miliardów złotych rocznie, czyli 21,6 proc. PKB. Dla porównania zamożna Irlandia przeznacza na „socjal” 16,5 proc. PKB, Hiszpania – 19,7, Słowacja, Czechy i Węgry, nie mówiąc o republikach nadbałtyckich – niewiele ponad 13 proc. PKB. Belgia, Austria i Niemcy wydają na pomoc społeczną około 20 proc. PKB, Australia – 8 proc., a bogate Stany Zjednoczone i Kanada – nieco ponad 12 proc.

Hojny jak Polak
Te dane dowodzą niezbicie, że Polska wcale nie traktuje mało zamożnych obywateli per noga, a przeciwnie – jest jednym z bardziej wrażliwych społecznie państw na świecie. Niejeden czytelnik zapyta w tym miejscu: „Gdzie w takim razie podziewają się te pieniądze?”.

Wszyscy bowiem na co dzień doświadczamy czegoś wręcz przeciwnego, niż dowodzą owe statystyki. Państwo wcale nas nie rozpieszcza, a przeciwnie, łupi, ile wlezie – nakładając coraz to wyższe podatki, traktuje pogardliwie – koncesjonując kilkaset rodzajów działalności gospodarczej i lekceważąco – notorycznie nie spełniając obietnic, składanych ustami coraz to nowych polityków.

Kolejne rządy tłumaczą podatnikom, że trzeba rozrzucać ich pieniądze na prawo i lewo, po to, by pomóc biednym. Równocześnie media niemal codziennie bombardują Polaków sugestywnymi obrazkami z życia: w wiadomościach bezrobotne matki, które nie mają pieniędzy na wyżywienie dziecka, przeplatają się z obrazkami zdesperowanych rodziców chorego dziecka, któremu pieniędzy na leczenie odmawia NFZ.

Co rusz pojawiają się raporty i alarmujące doniesienia, że coraz więcej Polaków żyje w nędzy, czyli za mniej niż 7–10 zł dziennie. Żeby nie szukać daleko – na początku listopada jeden z czołowych portali internetowych doniósł w tonie sensacji, że aż sześć polskich województw zaliczono do najbiedniejszych regionów UE. Użalił się też przy okazji nad losem biednych dzieci, którym rodzice nie są w stanie zapewnić drugiego śniadania. Efekt: statystyczny Polak jest coraz bardziej przerażony krajem, w którym przyszło mu żyć. Rozmaite badania pokazują, że nie lubimy swojego państwa, a i sami o sobie myślimy jak najgorzej. I słusznie.

Jesteśmy biedni na własne życzenie i na własne życzenie pogrążać się będziemy w coraz większej nędzy. Bo trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że za marnowanie pieniędzy podatników przeznaczonych na pomoc socjalną politycy odpowiadają tylko pośrednio. Bezpośrednio odpowiadamy my – Polacy. I dopóki przy urnach wyborczych będziemy oddawać swój głos na populistów, a nie wykształconych, rozsądnych ludzi, którzy potrafią dodać dwa do dwóch – możemy mieć pretensje wyłącznie do siebie.

artykuł z numeru 52/2006 24-12-2006

Zanim wejdzie Euro - bezpłatny dodatek GN

NA NIEDZIELĘ
Wprowadzenie do liturgii
Liturgia
Modlitwa wiernych
Przewodnik po Eucharystii






Zamów powiadomienie o nowościach
więcej:.
© Gość Niedzielny na wiara.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis wygenerowany w czasie 0.0410618782043s
Art4net: hosting, strony www, projekty graficzne.